Monika Maria Brożek

Dyplomowana bioenergoterapeutka, specjalistka psychoneuroimmunologii.
Autorka terapii opartej na technikach transformacji kodu programów podświadomości, która łączący w sobie m.in.:

  • Reference Point Therapy
  • Theta Healing
  • Peak States
  • Spiritual Response Therapy
  • Medycynę Wielowymiarową
  • Ho’oponopono
  • Channeling
  • oraz własną praktykę, także przy wykorzystaniu Time Waver.

Odkąd pamiętam

wydawało mi się, że jestem z innego świata. Jako mała dziewczynka wyobrażałam sobie, że dysponuję jakimiś niezwykłymi umiejętnościami, czy zdolnościami, ale zupełnie nie wiedziałam na czym miałoby to polegać. Jednocześnie zawsze miałam doskonały kontakt z rówieśnikami i dorosłymi, a kiedy sama dorosłam, to praktycznie ze wszystkimi. Wiele osób, z początku nawet zupełnie nieznajomych, widząc mnie po raz pierwszy, zwierzało mi się i opowiadało mi swoją historię życia, nawet z bardzo osobistymi szczegółami. Odnosiłam wrażenie, że osoby te dobrze się czuły znajdując u mnie zrozumienie, a już samo dzielenie się ze mną swoimi przeżyciami pomagało im lepiej sobie radzić z przeszłością i bieżącymi problemami.

Kiedy miałam 27 lat znajomi namówili mnie na spotkanie z bioenergoterapeutą i uzdrowicielem ze Lwowa. Miałam niesamowite szczęście, ponieważ on praktycznie uratował moją zagrożoną ciążę. Był wyjątkowym człowiekiem, byłam pod jego ogromnym wrażeniem i opowiadałam o nim wszystkim znajomym. W rezultacie tego wielu z nich skorzystało z jego pomocy w trudnych problemach związanych ze zdrowiem. Były to niesamowite wydarzenia, dzięki którym wręcz namacalnie przekonałam się o istnieniu świata innego, niż ten który widzimy. Uległam fascynacji tym światem.

Moja fascynacja

Żeby lepiej ten ukryty świat poznać dużo czytałam i chodziłam na targi ezoteryczne, gdzie spotykałam mnóstwo ciekawych osób, które miały umiejętności niespotykane na co dzień. Niektóre z nich mówiły mi, że widzą we mnie zdolności podobne do swoich, ale ja nie traktowałam tego serio. Myślałam, że do tego trzeba być kimś poważnym, starym i świętym, mieć siwe włosy, a ja byłam roześmianą, ciekawą świata blondynką, co zupełnie nie pasowało do tego wizerunku.

Zaczęłam jednak zapisywać się na kolejne kursy i szkolenia. Mnóstwo nauczyłam się na 4-letnim kursie medycyny chińskiej, szkoleniach z Ho’oponopono, metody Bronnikowa, Spiritual Response Therapy,  Matrycy Energetycznej, na Studium Bioterapii i szkoleniu z Medycyny Wielowymiarowej.

Zdobywałam coraz więcej niesamowitej wiedzy i zupełnie nie zdawałam sobie sprawy jak szybko zbliżał się czas, kiedy okaże się ona bardzo potrzebna mi w życiu.

Trudne chwile

Przyszedł w moim życiu moment, kiedy wszystko przewróciło się do góry nogami. Moje małżeństwo się rozpadło, co było dla mnie wielkim dramatem. Próbowałam skorzystać z pomocy psychologa, ale nic to nie dało. Szukałam skutecznej terapii, która pomogłaby mi stanąć z powrotem na nogi, w wyniku czego znalazłam szkolenie z Reference Point Therapy. Okazało się to bardzo dla mnie pomocne. Najpierw zostałam pacjentką, potem przeszłam zaawansowane szkolenie, zostałam asystentką terapeutki i mojej nauczycielki. Zaczęłam mieć pierwszych pacjentów, głównie z grona bliższych i dalszych znajomych, dzięki czemu nauczyłam się na czym polega ogromna odpowiedzialność za losy pacjenta i doświadczyłam, ile satysfakcji daje skuteczna pomoc innym. Zrozumiałam, że przejście samej bardzo trudnych chwil i poradzenie sobie z własnymi problemami, w połączeniu z profesjonalnym szkoleniem i praktyką daje możliwość pomagania tym, którzy tak samo stają w obliczu życiowych wyzwań.

Ale to był dopiero początek. Nagle pewnej jesieni przyszedł moment, kiedy przechodziłam przejściem dla pieszych i uderzył mnie rozpędzony samochód. Pamiętam z tej chwili tylko jakieś urywki słów i migawki obrazów. W drodze do szpitala wielokrotnie traciłam przytomność. Wszystkie dobre moce musiały nade mną czuwać, ponieważ udało się mnie jakoś poskładać. Potem była długa rehabilitacja, praktycznie zupełnie bierna z powodu dramatycznych problemów finansowych. Przez wypadek straciłam pracę. Wypadek zmusił mnie jednak do mobilizacji i wszystkiego, co byłam w stanie zrobić, żeby jakoś sobie poradzić.

Udało się. Mimo, że lekarze sugerowali mi protezę kolana, na sylwestra byłam w stanie tańczyć salsę, a życie nabrało rumieńców.

O życiu

Każdy z nas w czasie tego krótkiego pobytu tu na Ziemi, ma jakieś ważne zadanie do wypełnienia, swoją życiową misję. Moją misją jest pomaganie innym. Pomaganie w lepszym, bogatszym życiu, w radzeniu sobie z życiowymi wyzwaniami i nadawaniu życiu sensu.

(c) Medeo.pl | Monika Maria Brożek, Maciej Kasperski | Jagielska 50 d, 02-886 Waszawa